Nieważne, co robisz, rób to szybko. To powiedzenie, które na dobre wpisało się w rytm dnia roboczego.
Nie warto ograniczać tempa, jeżeli nam z nim dobrze. Jest jednak jedna czynność, do której lepiej podejść na zwolnionych obrotach. Przypominamy, że samochód w ruchu, droga z pracy do domu lub z domu do pracy, wreszcie - otwarty laptop z dwudziestoma oknami na pulpicie, nie tworzą dobrej atmosfery dla spożywania posiłków. Smak nagle staje się pojęciem abstrakcyjnym, a przecież nie warto rezygnować z przyjemności.
W obronie dobrego smaku
Ruch slow food powstał 24 lata temu we Włoszech. Głównym celem stowarzyszenia, które obecnie zrzesza ponad 60 tysięcy członków na wszystkich kontynentach świata, jest ?ochrona dobrego smaku?. Symbolem organizacji stał się ślimak, idealnie oddający ideę spożywania w trybie ?slow?.
Nie chodzi jednak tylko o czas, jaki poświęcamy na posiłek. Podstawą stylu życia ?slow? jest chwila refleksji i zastanowienia nad tym, co znajduje się na naszym talerzu. Zamiast pędzić do supermarketu, wybierzmy się na pobliski targ, wybierając kilka odmian jabłek, pomidorów czy ryb tak, aby porównać ze sobą ich smak. Slow food wskazuje na ogromną różnicę pomiędzy odkrywaniem smaków, a ich biernym przyjmowaniem.
Jesteś tym, co jesz
Życie w stylu slow oznacza również szacunek do lokalnych producentów żywności, oferujących wyjątkowe i zdrowe produkty, wytwarzane metodami naturalnymi z pominięciem ulepszaczy oraz jakichkolwiek zaawansowanych technologii, zapewniających pożywieniu między innymi długi okres przydatności do spożycia. Życie zgodne z ideami slow food to przecież także wyraz szacunku do samego siebie. Zamiast zaspokajać się bylejakością, lepiej czerpać radość z dokonywania świadomych wyborów. Oraz ze smaku.
Przedstawiciele organizacji Slow Food występują również w obronie ?ginących gatunków potraw?. Współczesny świat wypełniła masowa produkcja bardzo podobnej żywności. Przecież na wakacjach nadal nikt z nas nie wybiera wizyty w fast foodzie kosztem zasmakowania specjałów z lokalnej restauracji.
Wystarczy, że przypomnimy sobie ostatnie święta wielkanocne: miejsce, w którym kupiliśmy jajka na pisanki oraz sposób, w jaki przygotowaliśmy biały barszcz czy żurek. Coraz mniej domów, w których nie skorzystano z półproduktów. I choć gotowanie na naturalnych składnikach wymaga czasu, z pewnością zostanie on nam zrekompensowany dobrym zdrowiem. Nie trzeba przecież przypominać, czemu służy odpowiedzialna dieta.
Jedzmy zatem na zdrowie.