Wiadomo. Pieniądze. Temat tabu dla wielu z nas, ale jednocześnie niezwykle istotny element naszego życia.
Przybierają różną formę - od banknotów po drogocenne dzieła sztuki. W życiu współczesnego człowieka równolegle przeplatają się ze sobą dwa, równie naturalne rodzaje zachowań: towarzyskie, mające na celu budowanie związków, oraz rynkowe, polegające na przedkładaniu własnego interesu nad interesem innych. Całość wydaje się dość zrozumiała i jasna. Aby wszystko układało się zgodnie z planem wystarczy nie pozwolić, aby praca zaprzątała nam głowę podczas chwil spędzanych z rodziną lub znajomymi. To prosta zasada, ale głównie w teorii. Współczesny człowiek, kierowany potrzebą posiadania, odkrywa coraz to nowe sfery, w których z powodzeniem rywalizuje, co na dłuższą metę nie tylko nie daje zbyt wiele szczęścia, ale może i je odbierać. Jedynymi słowy, zdrowo uświadomić sobie granicę pomiędzy 'mieć' a 'być'.
Sprawa drugorzędna
Nierzadko spotykamy się z sytuacjami i ludźmi, w których pieniądze określa się jako 'sprawę drugorzędną'. Bez względu jednak na nasze priorytety, udowodniono, że na samą myśl o pieniądzach, zaczynamy zachowywać się jak pracownicy, zapominając o roli, jaką pełnimy dla najbliższych - przyjaciela, partnera, rodzica. Mając w perspektywie wynagrodzenie wysiłku w postaci pieniądza stajemy się bardzo zdeterminowani w dążeniu do celu, jakim jest posiadanie. Nasz wewnętrzny system wartości może się z tym nie godzić, ale motywacja finansowa jest najprawdopodobniej tak stara, jak pieniądze. Dlatego dobrze odróżnić sferę dążeń prywatnych od celów zawodowych tak, aby nie przyszło nam wypisywać rachunku rodzicom zaproszonym przez nas na rodzinną kolację. Warto zadać sobie pytanie, ile jesteśmy w stanie poświęcić aspiracjom zawodowym i sprawdzić, czy oby wśród wymienionych poświęceń nie znajdują się relacje z naszymi najbliższymi, a tak naprawdę - my sami.
Dwa poziomy motywacji
Wszystko sprowadza się do znalezienia kompromisu pomiędzy tym, co chcemy mieć, a co chcemy dać. Ważne, aby w tym układzie panowała swego rodzaju równowaga. Chodzi o rozróżnienie naszych wewnętrznych aspiracji (chęci awansu, bogactwa) od sposobów budowania relacji towarzyskich. Jeżeli te dwie sfery przeplatają się, a zatem poprzez demonstrację posiadania staramy się zjednać sobie przyjaciół, lub też jeżeli wydajemy pieniądze w celu utrzymania relacji towarzyskiej, sprawy zaczynają się komplikować.
Pieniądze szczęścia nie dają
Wystarczy przyjrzeć się motywacjom, które stoją za dokonywanymi przez nas zakupami. Jeżeli kupujemy zbyt wiele tylko po to, aby przypodobać się znajomym, możliwe, że nie do końca udaje nam się rozdzielić sferę towarzyską od zawodowej. Nawet jeśli poprzez pieniądze udaje nam się osiągnąć określone cele prywatne, pamiętajmy, że cele te budują sukces, ale na bardzo chwiejnych podstawach. Fundamentach, które wytrzymają jedynie tak długo, na ile uda nam się utrzymać pieniądz w garści. I stąd bierze się główna teza o pieniądzach, które szczęścia nie dają. Warto nie gubić świadomości, dlaczego najbliżsi nam ludzie, są nam najbliżsi bez względu na stan rachunku bankowego. Warto też pamiętać o przysłowiowym szczęściu w nieszczęściu, które z reguły pojawia się bez aktywnego udziału naszego portfela. Lepiej nie zgubić się w jednej z jego przegródek.